Plan eksperymentu był prosty: studenci oglądali wykłady i robili notatki ręcznie albo na laptopie. Użytkownicy laptopów produkowali niemal dosłowne transkrypcje. Piszący ręcznie, wolniejsi w przechwytywaniu, byli zmuszani do parafrazowania i selekcji. Tydzień później oba grupy testowano z przypominania faktów (gdzie użytkownicy laptopów radzili sobie dobrze) i z rozumienia koncepcyjnego (gdzie piszący ręcznie wyprzedzali ich z dużą przewagą).
Wniosek jest kontrintuicyjny w erze szybkości: powolność przechwytywania wymusza poznawcze opracowanie w momencie kodowania. Ręka jest wąskim gardłem — a wąskie gardło to miejsce, gdzie zachodzi uczenie się.
Z tego punktu wychodzi cała filozofia produktu Fluera. Pisanie ręczne to nie skeuomorficzny wybór. To narzędzie poznawcze. Trzynaście silników pędzli. Nacisk, nachylenie, prędkość. Latencja pociągnięcia poniżej 15 milisekund na każdym wspieranym urządzeniu. Nieskończony canvas to nie estetyka — to substrat, którego szukała twoja pamięć.